1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
-
fromel
- Początkujący T4
- Posty: 15
- Rejestracja: 29 maja 2021, 13:39
- 5
- Last active: -
- Tematy: 1
- Model:
- Auto: Multivan 1995
- Lokalizacja: aktualnie Gdynia
- podziekowal za post: 3 razy
- otrzymal podziekowanie: 1 raz
- Kontakt:
1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
Tytułem wstępu - rys historyczny:
Żuczek jest z nami (czyli ze mną i z moją osobistą kierowniczką), od lata 2021 roku i o ile nie nastąpi jakaś katastrofa, to ma u mnie zapewnione dożywocie. Kupiony z kilku powodów, ale najważniejszy to taki, że po wycieczce Mini do Norwegii, ze spaniem dwa razy w aucie (oraz po kilku innych "objazdówkach" z okazjonalnym noclegiem w trasie, np. na parkingu przy autostradzie) - postanowiliśmy pomyśleć o jakimś większym (czytaj: wygodniejszym) namiocie na kółkach.
Wymogi, jakie postawiliśmy autu:
- możliwość spania w pozycji leżącej, a więc co najmniej 2 m przestrzeni za przednimi fotelami.
- tani w zakupie i w utrzymaniu (wiem, wiem - naiwny jestem...)
- niewiele pali
- do wycieczek z rowerami, dłuższych wypadów, jak potrzeba to do przewiezienia czegoś np. przy budowie. Takie - wynieś, przynieś, pozamiataj. Supełki wiąże, przerywa ciąże.
- łatwy w naprawie, jak najuboższa wersja, na pewno bez klimy. Klimatyzacji nie lubię, bo ze względu na zatoki - nie służy mi. A co do reszty - jak nie ma np. szyb elektrycznych - to się nie zepsują...
- maksymalnie 5 m długości i 2 m wysokości - im bliżej tych wymiarów, tym lepiej (podyktowane opłatami za promy).
Wtedy przypomniałem sobie, że jakieś 30 lat temu byłem zauroczony T4-ką w wersji Multivan. No i się zaczęło...
O szukaniu taniego, w przyzwoitym stanie i bez bałaganu w papierach T4 Multivan można by napisać osobną historię. Poprzestanę na tym, że w końcu się udało. I to tylko dla tego, że z góry przyjąłem założenie, że "igły" nie kupię, tylko od razu wydam 2-5 tys. na doprowadzenie mechaniki do przyzwoitości. Żeby wyjazd na wczasy, nawet za granicę - nie był problemem już na starcie. Strona wizualna za to nie była i nie jest dla mnie problemem, wręcz przeciwnie - jak wygląda na pojazd rodem z "Mad Max'a", to zainteresowanie miłośników cudzego mienia powinno być odpowiednio mniejsze. A może nawet nauczę się sam spawać, przy tej okazji? (Dla ciekawych - jeszcze się nie nauczyłem, ale jestem coraz bliżej decyzji...).
Dla chcących kupić dziś (te trzy lata temu było trochę łatwiej, choć niewiele) - mam jedną radę. Nie patrz w licznik, patrz w serce. Czy raczej w "bebechy". Cudów nie ma i przebiegi - które widziałem i widzę w ogłoszeniach - budzą moje baaaaardzo poważne wątpliwości. Odnośnie Żuczka, to też zwykłem mówić o "wskazaniach licznika", a nie o przebiegu. Przynajmniej do dnia, w którym przeszedł w moje ręce. Najczęściej jednak auta sprowadzane z Niemiec kilkanaście lat temu, gdzieś po drodze potrafiły cudownie "odmłodnieć". Jaka jest prawda, zapewne nigdy się nie dowiem. Kupiłem (lipiec 2021) 27-latka ze stanem licznika 318 725 km. Stan na dziś (9 czerwca 2024, a więc niespełna 3 lata), to troszkę ponad 381 tys. Wnioski ... Wnioski nasuwają się same. Nie licznik, a kondycja się liczy.
c.d.n.
Żuczek jest z nami (czyli ze mną i z moją osobistą kierowniczką), od lata 2021 roku i o ile nie nastąpi jakaś katastrofa, to ma u mnie zapewnione dożywocie. Kupiony z kilku powodów, ale najważniejszy to taki, że po wycieczce Mini do Norwegii, ze spaniem dwa razy w aucie (oraz po kilku innych "objazdówkach" z okazjonalnym noclegiem w trasie, np. na parkingu przy autostradzie) - postanowiliśmy pomyśleć o jakimś większym (czytaj: wygodniejszym) namiocie na kółkach.
Wymogi, jakie postawiliśmy autu:
- możliwość spania w pozycji leżącej, a więc co najmniej 2 m przestrzeni za przednimi fotelami.
- tani w zakupie i w utrzymaniu (wiem, wiem - naiwny jestem...)
- niewiele pali
- do wycieczek z rowerami, dłuższych wypadów, jak potrzeba to do przewiezienia czegoś np. przy budowie. Takie - wynieś, przynieś, pozamiataj. Supełki wiąże, przerywa ciąże.
- łatwy w naprawie, jak najuboższa wersja, na pewno bez klimy. Klimatyzacji nie lubię, bo ze względu na zatoki - nie służy mi. A co do reszty - jak nie ma np. szyb elektrycznych - to się nie zepsują...
- maksymalnie 5 m długości i 2 m wysokości - im bliżej tych wymiarów, tym lepiej (podyktowane opłatami za promy).
Wtedy przypomniałem sobie, że jakieś 30 lat temu byłem zauroczony T4-ką w wersji Multivan. No i się zaczęło...
O szukaniu taniego, w przyzwoitym stanie i bez bałaganu w papierach T4 Multivan można by napisać osobną historię. Poprzestanę na tym, że w końcu się udało. I to tylko dla tego, że z góry przyjąłem założenie, że "igły" nie kupię, tylko od razu wydam 2-5 tys. na doprowadzenie mechaniki do przyzwoitości. Żeby wyjazd na wczasy, nawet za granicę - nie był problemem już na starcie. Strona wizualna za to nie była i nie jest dla mnie problemem, wręcz przeciwnie - jak wygląda na pojazd rodem z "Mad Max'a", to zainteresowanie miłośników cudzego mienia powinno być odpowiednio mniejsze. A może nawet nauczę się sam spawać, przy tej okazji? (Dla ciekawych - jeszcze się nie nauczyłem, ale jestem coraz bliżej decyzji...).
Dla chcących kupić dziś (te trzy lata temu było trochę łatwiej, choć niewiele) - mam jedną radę. Nie patrz w licznik, patrz w serce. Czy raczej w "bebechy". Cudów nie ma i przebiegi - które widziałem i widzę w ogłoszeniach - budzą moje baaaaardzo poważne wątpliwości. Odnośnie Żuczka, to też zwykłem mówić o "wskazaniach licznika", a nie o przebiegu. Przynajmniej do dnia, w którym przeszedł w moje ręce. Najczęściej jednak auta sprowadzane z Niemiec kilkanaście lat temu, gdzieś po drodze potrafiły cudownie "odmłodnieć". Jaka jest prawda, zapewne nigdy się nie dowiem. Kupiłem (lipiec 2021) 27-latka ze stanem licznika 318 725 km. Stan na dziś (9 czerwca 2024, a więc niespełna 3 lata), to troszkę ponad 381 tys. Wnioski ... Wnioski nasuwają się same. Nie licznik, a kondycja się liczy.
c.d.n.
-
fromel
- Początkujący T4
- Posty: 15
- Rejestracja: 29 maja 2021, 13:39
- 5
- Last active: -
- Tematy: 1
- Model:
- Auto: Multivan 1995
- Lokalizacja: aktualnie Gdynia
- podziekowal za post: 3 razy
- otrzymal podziekowanie: 1 raz
- Kontakt:
Re: 1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
Przez dłuższy czas Żuczek stał pod oknem i się kurzył. Postanowiłem najpierw trochę pojeździć, żeby zorientować się, co go boli i co powinno zostać zrobione / wymienione w pierwszej kolejności. Pewne rzeczy były założone z góry (np. wymiana paska rozrządu), pewne doszły po drodze. Na pierwszy ogień poszła wymiana rozrusznika. To zrobiłem sam. Potem już w warsztatach:
- Wymiana rozrządu;
- Wymiana przewodu płynu chłodzącego (ciekło) i wymiana samego płynu;
- Wymiana przewodów hamulcowych elastycznych i częściowo metalowych. Tu mała dygresja - Gdybym to robił dziś, to z mechanikiem bym z góry rozmawiał o tym, że mają być stalowe, nie miedziane. Ale do tego doszedłem później. Wtedy nawet nie wiedziałem, że można to zrobić na dwa sposoby.
- Wymiana płynu hamulcowego oczywiście też, plus klocków z przodu. Tył (bębny) był świeżo po wymianie. Cylinderki nie tylko były suche, ale nawet jeszcze czyste. Bębny też bez zarzutu;
- Wymiana amortyzatorów;
- Wymiana poduszki pod silnikiem;
- Wymiana przedniej szyby (dwa odpryski, jeden centralnie w polu widzenia, choć niewielki);
- Nowe opony.
No i w drogę. Najpierw dwa wypady "w Polskę", a konkretnie na zachodnie rubieże, od Świnoujścia po Gubin, a nawet nieco dalej na południe, z dwoma krótkimi wizytami u naszych zachodnich sąsiadów. Pierwszy - na bułkę ze śledziem do Ahlbeck, drugi do parku w Kromlau, zobaczyć jak kwitną rododendrony i słynny diabelski most. Niestety, rododendrony już w większości zdążyły przekwitnąć, więc kiedyś jeszcze trzeba będzie tam wrócić.
A potem. Żuczek i my na pokładzie ruszyliśmy w szeroki świat, a dokładniej - podbijać Europę. Ale to już zupełnie inna historia. Dość powiedzieć, że nasza podróż trwała od 31 sierpnia, do 12 lutego. Pięć i pół miesiąca. Osiemnaście i pół tysiąca kilometrów. Jedna wizyta w warsztacie, na wymianę oleju i jedna rurka podciśnienia skrócona o 2 cm po drodze.
Żuczek zdał egzamin śpiewająco, a nawet lepiej. I to nie tylko pod kątem bezawaryjności. Podróżując dla przyjemności, nie zależało nam na demonie prędkości. Z Założenia jazda miała być powolna, bocznymi drogami - Tak, żeby poznać miejsca, w których będziemy. W "internetach" - także na tym forum - dominuje opinia, że 1.9 nawet TD, to ledwo dyszy i w ogóle nie da się nim szybko jeździć. Nie nastawiałem się zatem na autostrady. Tymczasem Il Żucze spokojnie na autostradach sobie radzi. Nie jest demonem prędkości i ja tez nie lubię go cisnąć, ale jak trzeba, to 120 (według GPS) jedzie po w miarę płaskim terenie. Trzeba naprawdę stromych podjazdów, żeby był zawalidrogą. Obawiałem się przeprawy przez Pireneje, ale obyło się bez wstydu - równo z ciężarówkami, ale nie gorzej. A to tylko 68 koników i to w czasie, kiedy z fabryki wyjeżdżał - te bez mała 30 lat temu. Ba! mamy na "rozkładzie" nawet jedno Lamborghini. Fakt, to on jechał bardziej wolniej, niż my szybciej, ale to było na autostradzie - więc się liczy!
- Wymiana rozrządu;
- Wymiana przewodu płynu chłodzącego (ciekło) i wymiana samego płynu;
- Wymiana przewodów hamulcowych elastycznych i częściowo metalowych. Tu mała dygresja - Gdybym to robił dziś, to z mechanikiem bym z góry rozmawiał o tym, że mają być stalowe, nie miedziane. Ale do tego doszedłem później. Wtedy nawet nie wiedziałem, że można to zrobić na dwa sposoby.
- Wymiana płynu hamulcowego oczywiście też, plus klocków z przodu. Tył (bębny) był świeżo po wymianie. Cylinderki nie tylko były suche, ale nawet jeszcze czyste. Bębny też bez zarzutu;
- Wymiana amortyzatorów;
- Wymiana poduszki pod silnikiem;
- Wymiana przedniej szyby (dwa odpryski, jeden centralnie w polu widzenia, choć niewielki);
- Nowe opony.
No i w drogę. Najpierw dwa wypady "w Polskę", a konkretnie na zachodnie rubieże, od Świnoujścia po Gubin, a nawet nieco dalej na południe, z dwoma krótkimi wizytami u naszych zachodnich sąsiadów. Pierwszy - na bułkę ze śledziem do Ahlbeck, drugi do parku w Kromlau, zobaczyć jak kwitną rododendrony i słynny diabelski most. Niestety, rododendrony już w większości zdążyły przekwitnąć, więc kiedyś jeszcze trzeba będzie tam wrócić.
A potem. Żuczek i my na pokładzie ruszyliśmy w szeroki świat, a dokładniej - podbijać Europę. Ale to już zupełnie inna historia. Dość powiedzieć, że nasza podróż trwała od 31 sierpnia, do 12 lutego. Pięć i pół miesiąca. Osiemnaście i pół tysiąca kilometrów. Jedna wizyta w warsztacie, na wymianę oleju i jedna rurka podciśnienia skrócona o 2 cm po drodze.
Żuczek zdał egzamin śpiewająco, a nawet lepiej. I to nie tylko pod kątem bezawaryjności. Podróżując dla przyjemności, nie zależało nam na demonie prędkości. Z Założenia jazda miała być powolna, bocznymi drogami - Tak, żeby poznać miejsca, w których będziemy. W "internetach" - także na tym forum - dominuje opinia, że 1.9 nawet TD, to ledwo dyszy i w ogóle nie da się nim szybko jeździć. Nie nastawiałem się zatem na autostrady. Tymczasem Il Żucze spokojnie na autostradach sobie radzi. Nie jest demonem prędkości i ja tez nie lubię go cisnąć, ale jak trzeba, to 120 (według GPS) jedzie po w miarę płaskim terenie. Trzeba naprawdę stromych podjazdów, żeby był zawalidrogą. Obawiałem się przeprawy przez Pireneje, ale obyło się bez wstydu - równo z ciężarówkami, ale nie gorzej. A to tylko 68 koników i to w czasie, kiedy z fabryki wyjeżdżał - te bez mała 30 lat temu. Ba! mamy na "rozkładzie" nawet jedno Lamborghini. Fakt, to on jechał bardziej wolniej, niż my szybciej, ale to było na autostradzie - więc się liczy!
-
STARZEC
- Nowy T4
- Posty: 7
- Rejestracja: 06 lip 2019, 18:23
- 7
- Last active: -
- Tematy: 1
- Model:
- Auto: EUROVAN
- Lokalizacja: Pomorskie
- podziekowal za post: 3 razy
- Kontakt:
Re: 1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
Witam, jak to czytałem to trochę się uśmiechałem bo mi mówili, że tylko ja uważam "im mniej tym lepiej" :) jak robiłem w swoim eurovanie swapa z vr6 w automacie na 2.4 manual dokupiłem łapę kompresora klimy od 2.5 tdi, gdyby ktoś kiedyś chciał climatronica w pełni sprawnego :) ale ja kompresor odłożyłem na półkę tuż obok kompletnego wspomagania które zastąpiłem nową oryginalną przekładnią zf bez wspomagania. Wszędzie słyszałem, ze ten silnik to lipa muł itd. Po trzech latach doszedłem, do wniosku, że to bzdury i bez sensu słuchać takich speców. Małą skrzynię zmieniłem na dużą (nie pamiętam oznaczenia ale ma te same przełożenia co afk tylko wsteczny bez linki chyba dxz?) i żałuję, ze tak późno to zrobiłem. Auto mega proste, trasy łyka, góry, przyczepa też i żaden zawalidroga wokół komina wszystko ogarnia. Co 1000km na stację i tyle. Życzę udanych wycieczek i zadowolenia z żuczka :)
-
Jackall
- profil zaufany

- Stały bywalec
- Posty: 572
- Rejestracja: 04 mar 2016, 0:05
- 10
- Last active: -
- Tematy: 9
- Model:
- Auto: T4 long i Caravelle
- Lokalizacja: Sztum, Pomorskie
- podziekowal za post: 5 razy
- otrzymal podziekowanie: 31 razy
- Kontakt:
Re: 1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
A ja mam po swapie na 1.9 tdi 110KM, z klimą, chińskim webasto i też się nie psuje w trasie. Objechałem nim już 25 krajów i to jeszcze nie koniec, dopiero się rozgrzewam.
-
fromel
- Początkujący T4
- Posty: 15
- Rejestracja: 29 maja 2021, 13:39
- 5
- Last active: -
- Tematy: 1
- Model:
- Auto: Multivan 1995
- Lokalizacja: aktualnie Gdynia
- podziekowal za post: 3 razy
- otrzymal podziekowanie: 1 raz
- Kontakt:
Re: 1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
Do takich rzeczy warsztat potrzebny, żeby się bawić. Może - pokreślam - może, wtedy bym się zaczął zastanawiać nad jakimiś prawdziwymi gadżetami. Np. syncro 4x4. Nad Webasto myślałem, ale zimą w nim spaćnie będę, a na reztę pór roku mam dobry śpiwór.Jackall pisze: 03 paź 2024, 18:32A ja mam po swapie na 1.9 tdi 110KM, z klimą, chińskim webasto i też się nie psuje w trasie. Objechałem nim już 25 krajów i to jeszcze nie koniec, dopiero się rozgrzewam.
Klimie dalej mówię stanwcze nie.
A na razie Żuczek utknął na parkingu pod blokiem. Wczoraj zdemontowałem starą chłodnicę, jutro odbieram nową. I muszę dwa, zardzewiałe i ukręcone przy wykręcaniu wentylatorów wkręty 6,5x16 dokupić. Plus garść na zapas. Przy okazji wymiana termostatu.
-
maja
- Administrator
- Kierowca T4
- Posty: 2754
- Rejestracja: 11 kwie 2010, 7:52
- 16
- Last active: -
- Tematy: 114
- Model: Multivan, Caravelle , Syncro
- Auto: t4/t4/t4/t4
- Opis: ten co walczy od początku do końca
- Lokalizacja: De - KLE
- podziekowal za post: 20 razy
- otrzymal podziekowanie: 43 razy
- Kontakt:
Re: 1995 1.9 TD (ABL) - Mały Żuczek, Żuczunio, Il Żucze
Jak pojedziesz nad morze Śródziemne to klima od razu przyda się. Sam stałem w cieniu autem ( był 20 czerwca ) a w środku 47*C przy klimie, gdzie na zewnątrz było 61*C i to o 17:00
Obecnie w ABL mam szyberdach ,ale nawet otwarcie okien nic nie daje do wietrzenia. Okna zasłonięte matami .
Co do mocy to możesz sam zmienić bez warsztatu . U mnie spalanie na poziomie 6.4/100 bez dużych kosztów w modyfikacji .
Obecnie w ABL mam szyberdach ,ale nawet otwarcie okien nic nie daje do wietrzenia. Okna zasłonięte matami .
Co do mocy to możesz sam zmienić bez warsztatu . U mnie spalanie na poziomie 6.4/100 bez dużych kosztów w modyfikacji .
